Napisane przez: futrzak | 16 Marzec 2014

Zupa z łososia

Brzmi jak herezja, nie? Kto by tam marnował łososia na zupę :)

Tylko, że to herezja z pozoru. Bo wystarczy kupić całego łososia. Po wyfiletowaniu zostaje nam łeb, ogon i kręgosłup z resztą mięsa, z którymi nie wiadomo co zrobić, a wyrzucić szkoda. To jest właśnie materiał na znakomitą zupę z łososia :)

Można też pójść na łatwiznę i pójść do porządnego sklepu rybnego, w którym sprzedają całe ryby, ale na miejscu też filetują. Zwykle w takich sklepach sprzedają też pozostałości po filetowaniu, a jeśli nie – to można się dogadać z obslugującymi, żeby zamiast wywalić do kosza nam odsprzedali.
W moim wypadku (tu w Buenos) musiałam sie udać aż do Barrio Chino (chińskiej dzielnicy).

Składniki:

– pozostałości po trzech wyfiletowanych łososiach
– mały seler naciowy
– mała cebula
– jedna papryka zielona albo czerwona
– 2 małe papryczki chili
– przyprawy do smaku: sól, pieprz, oregano, liście laurowe, cilantro (jak ktoś ma).

Pozostałości po łososiach pizgamy do gara i lekko obgotowujemy, potem wyciągamy i za pomoca widelca oddzielamy mięso od ości. W moim wypadku wyszedł tego pełen talerz – całkiem nieźle. Odstawiamy do lodówki.
Pozostałe łby, ogony i ości wrzucamy do gara i gotujemy do upojenia :) tj. co najmniej 3-4 godziny, aż się wszystko porozpada na kawałki. Można gotować w garze ciśnieniowym, będzie szybciej.

Po rozgotowaniu wszystkiego następuje część najbardziej upierdliwa: przecieramy to, co zostało w garze, przez sitko, żeby w zupie nie było żadnych ości. Do tak powstałego bulionu wrzucamy posiekanego selera, cebulę, papryczki oraz przyprawy i gotujemy, aż cebula zmięknie. Po wyłaczeniu wrzucamy spowrotem do zupy oddzielone wcześniej mięso.
Serwujemy z makaronem ryżowym, sosem sojowym, cytryna i sosem sriracha na stronie – żeby sobie każdy doprawił tak, jak mu pasuje :)

Advertisements

Responses

  1. […] Zupa z łososia – dla nie-leniwców. […]

  2. A znaszli może jakiś sposób na rybi chwast ,by nie jechał mułem w zupie ? W pobliskim markecie co jakiś czas rzucają płocie, leszcze, okonki i mi aż ślina cieknie by z nich zrobić zupkę, ale właśnie raz zrobiłem i mnie zamuliło. Jak się samemu łowi, to sprawa jest prosta – żywe jeszcze ryby na dwie godziny do czystej wody i muł się z nich wypłukuje. Ale co zrobić z tymi już mrożonymi ?

  3. No to zalezy jakiej wielkosci sa te ryby.. ja z taka walącą mułem zrobilam to:
    https://odgrubejdochudej.wordpress.com/2013/09/26/sos-do-ryby-tlustej-blotnistej/

  4. Excellent blog you have here.. It’s difficult to find quality writing like yours these days.
    I honestly appreciate individuals like you! Take care!!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: